Jak się pracuje z Mikołajem?— wywiad z Katarzyną Gargałą, Śnieżynką.

Jak się pracuje z Mikołajem?— wywiad z Katarzyną Gargałą, Śnieżynką.

0 1477

Długie blond włosy, czerwona sukienka, kozaki i najważniejsze — czerwony woreczek, zawierający listę grzecznych dzieci. To znaki rozpoznawcze Śnieżynki, pomocniczki świętego Mikołaja. Wodzirej Katarzyna Gargała, moderatorka strony na facebooku Prowadzenie imprez, zgodziła się opowiedzieć nam, jak się pracuje z najpopularniejszym świętym.

Patrycja Bilińska: Skąd pomysł na Śnieżynkę?

Katarzyna Gargała: Mikołaj potrzebuje pomocy. Poza tym dzieci ufniej podchodzą do Śnieżynki. Jest w tej pracy jakiś sentyment z dzieciństwa.

PB: Pamiętasz swoje spotkania z Mikołajem jako dziecko?

KG: Pamiętam, że była prawdziwa zima i mega dużo śniegu. Kiedy usłyszałam dzwonek, mało nie pękłam z radości. Stałam w oknie, by zauważyć, gdzie Mikołaj parkuje swoje sanie. Najważniejsza była wyobraźnia, to, co zrodziło się w głowie dziecka. A ja, kiedy Mikołaj wszedł, siedziałam grzecznie i bardzo ufnie, czekając na prezent. Dostałam wtedy lalkę — taką dużą jak ja sama.

PB: Jak dzieci reagują na Mikołaja? Domyślam się, że nie wszystkie przejawiają zachwyt.

KG: Zachwyt zdarza mimo wszystko się najczęściej. Niektóre dzieci same wspinają się Mikołajowi na kolana. Bywają też nieśmiałe, ale i takie, które się boją. Za niektóre rodzice muszą odbierać prezenty. W tak krótkim czasie, jakim jest wizyta Mikołaja, trudno do siebie przekonać każde dziecko. Nie nalegamy i nie zmuszamy dzieci na siłę, żeby do nas podeszły. W spotkaniu z Mikołajem najważniejsze jest, by pozostały miłe wspomnienia. Chcemy, żeby dzieci miały piękne wyobrażenie tej postaci. Dzieciaczki najczęściej są bardzo zaskoczone i nie potrafią powiedzieć żadnego słowa. Ale to jest takie piękne! Widać po nich jak bardzo przeżywają spotkanie ze swoimi wyobrażeniami Mikołaja.

PB: Jaka sytuacja wyjątkowo cię zaskoczyła?

KG: Dzisiaj drzwi otworzyli mi chłopcy, którzy — w swym podekscytowaniu połączonym ze strachem — byli w stanie tylko wskazać okno. Na parapecie leżały listy i — co ważne — prezent dla Mikołaja. Jakie to wzruszające, kiedy dzieci myślą w Mikołajki nie tylko o prezentach dla siebie, ale także o obdarowaniu innych.

PB: Czy miałaś jakieś „awarie” stroju?

KG: Jeszcze nie. Śnieżynka jest traktowana poważnie przez dzieci. Mam doświadczenie jako klaun, więc dostrzegam różnicę w odbiorze tych postaci. Najczęściej spotykaną reakcją jest zachwyt naszymi strojami. Dzieci nie próbują nas rozbierać, nie ciągną Mikołaja za brodę. Kiedyś tylko jakiś chłopczyk zapytał, jak długo trzeba czekać na taką długą.

PB: Czy jakieś dziecko szczególnie zapadło ci w pamięć?

KG: Mała Tosia. Zapomniała z wrażenia wszystkie wierszyki, ale odwróciła uwagę od nieudanej recytacji, oświadczeniem o niespodziance dla Mikołaja. Zapytana, co nią jest, opowiedziała dumnie: „Obiecuję, że będę grzeczna!”.

PB: Jak się pracuje z Mikołajem?

KG: Praca z Mikołajem to czysta przyjemność. Takie spotkania i wizyty w domach, to coś zupełnie innego od zajęć, jakie organizuję na co dzień dla dzieci. Tutaj wchodzimy i jesteśmy spełnieniem marzeń wielu dzieci. Atmosfera jest zawsze bardzo wyjątkowa i tajemnicza. Jako Mikołaj i Śnieżynka jesteśmy bowiem tymi, o których wiadomo tylko tyle, że rozdają prezenty. Bardzo lubię te spotkania. Mikołaj to osoba, która żyje w głowach, sercach i marzeniach dzieci, a grudzień to magiczny czas, kiedy mogą taką osobę spotkać.

PB: Ostatnie pytanie: Czy Śnieżynka jest na liście grzecznych dzieci?

KG: To się okaże przy wypłacie (śmiech).

mikolaj-1

 

BRAK KOMENTARZY

Napisz komentarz